FIRMY UBEZPIECZENIOWE NIE MOGĄ DYKRYMINOWAĆ KIEROWCÓW
Zamieszczono: 2009/07/15, Patryk Gust
PRAWO
KONSUMENCKIE
Ubezpieczyciel
nie może zawężać granic swojej odpowiedzialności wobec klienta. Powinien też
wypłacać odszkodowanie za utratę wartości rozbitego auta.
Tak wynika z wyroku
warszawskiego Sądu Apelacyjnego w sprawie ogólnych warunków ubezpieczenia
autocasco (OWU) stosowanych przez Link4 w latach 2005 - 2007 (sygn. VI ACa
1091/07).
Nasz czytelnik, pan
Rafał Sangowski, chciał podpisać z Link4 umowę ubezpieczenia AC. Zrezygnował,
gdy stwierdził, że firma może w wielu sytuacjach zmniejszyć odszkodowanie albo
nawet w ogóle go nie wypłacić. Ubezpieczyciel zastrzegał, że jest uprawniony do
stosownego zmniejszenia odszkodowania lub odmowy jego wypłaty w całości, jeśli
kierowca auta - lekceważąc akty staranności - przyczyni się do powstania lub
zwiększenia rozmiaru szkody. Sąd I instancji nie miał zastrzeżeń do takiego
zapisu w OWU, ale sąd apelacyjny miał w tej kwestii inne zdanie.
Na szkodę klienta
Sąd uznał, że taka
klauzula jest sprzeczna z art. 827 kodeksu cywilnego, który jednoznacznie określa zachowanie upoważniające
ubezpieczyciela do odmowy wypłaty odszkodowania. Chodzi o wyrządzenie szkody
umyślnie lub wskutek rażącego niedbalstwa. - Tak więc rozszerzenie zakresu
uprawnień przez zakład ubezpieczeń na każde postępowanie bez względu na to, czy
jest ono wynikiem umyślnego działania czy też rażącego niedbalstwa, stanowi
naruszenie dobrych obyczajów - uzasadniała wyrok sędzia Barbara
Godlewska-Michalak. Narusza to interesy konsumenta, którego uprawnienia ulegają
ograniczeniu.
Wyrok jest prawomocny.
Link4 nadal stosuje podobne zapisy w swoich OWU, ale zastrzega, że jest
upoważniony - w granicach bezwzględnie obowiązujących przepisów prawa -
zmniejszyć odszkodowanie lub odmówić jego wypłaty. Trudniej więc mu będzie
uchylić się od odpowiedzialności.
Ubezpieczycielom
przygląda się również Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. - Trwają obecnie
postępowania wobec PZU i Warty - mówi Kamila Kurowska z UOKiK. W tym pierwszym
wypadku chodzi m.in. o odmowę naprawy auta, gdy jej koszt przekracza 70 proc.
wartości pojazdu. Warta jest natomiast podejrzana o pobieranie wygórowanych
opłat za odpisy i kserokopie akt szkodowych.
Auto mało warte
Kierowców broni także rzecznik
ubezpieczonych Halina Olendzka. Chodzi o odmowę wypłacania odszkodowania z
tytułu utraty wartości handlowej auta. Tymczasem cena naprawianego auta jest
niższa niż hipotetyczna cena tego samego pojazdu, który nie uczestniczyłby w
wypadku.
Ubezpieczyciele
powołują się przy tym na instrukcję opracowaną w 2002 r. przez Stowarzyszenie
Rzeczoznawców Samochodowych Ekspertmot. Dokument ten przewiduje, że utrata
wartości handlowej następuje tylko w wypadku aut nie starszych niż trzyletnie
(dla ciężarówek limit ten jest jeszcze niższy i wynosi dwa lata).
Dla starszych pojazdów
nie ma więc podstaw do wyliczania dodatkowego elementu odszkodowania, jakim
jest utrata wartości handlowej. Halina Olendzka podkreśla, że takie podejście
jest sprzeczne z art. 361 kodeksu cywilnego, który nie zamyka właścicielom
pojazdów starszych niż trzyletnie prawa dochodzenia odszkodowania z tytułu
utraty wartości handlowej.
„Zgodnie z powołanym
przepisem po stronie ubezpieczyciela
występuje obowiązek pełnej kompensaty powstałej szkody" - podkreśla
rzecznik w liście do stowarzyszenia rzeczoznawców.
Jakie odszkodowanie
do wypłaty
- Odszkodowanie za uszkodzenie auta może obejmować - oprócz kosztów jego naprawy - także zapłatę różnicy między wartością samochodu przed uszkodzeniem i po naprawie.
- Podstawą ustalenia obu wartości auta (po naprawie powypadkowej i hipotetycznej, gdyby pojazd nie był uszkodzony) nie powinna jednak być cena jednostkowa, która może wynikać z zupełnie przypadkowych okoliczności. Tak wynika z uchwały Sądu Najwyższego z 12 października 2001 r. (sygn. III CZP 57/01).
- Należy wyliczyć średnie poziomy obu tych cen - powypadkowej i hipotetycznej. Różnica między tymi średnimi poziomami mogłaby być uwzględniona dopiero podczas wyliczania odszkodowania.


