PRZEWOZY REGULARNE CZY WAHADŁOWE
Zamieszczono: 2009/07/15, Patryk Gust
DOJAZDY DO SZKÓŁ
Zanim inspektor nałoży karę za
brak licencji, musi dokładnie zbadać okoliczności
Przedsiębiorca odwożący dzieci do szkoły został uznany za
wykonującego transport regularny specjalny i ukarany za brak licencji. Sądy
doszły jednak do wniosku, że karę wymierzono bez zbadania stanu faktycznego.
Sądy doszły jednak do wniosku, że karę wymierzono bez zbadania stanu
faktycznego. Piotr L, właściciel przedsiębiorstwa transportowego Super Trans w
Siedlcach, odwoził i przywoził autobusem dzieci do gminnego zespołu szkół na
podstawie umowy z gminą Zbuczyn. Inspektorzy, którzy go skontrolowali,
uznali, że jest to transport drogowy regularny wymagający zezwolenia, w
przypadku przewozów na terenie gminy - od wójta. Ponieważ Piotr Ł. go nie
miał, dostał 6 tys. zł kary.
Karę potwierdził główny inspektor transportu
drogowego.
Nie otrzymała się jednak ani w Wojewódzkim Sądzie
Administracyjnym w Warszawie, do którego poskarżył się przedsiębiorca, ani w
Naczelnym Sądzie Administracyjnym gdzie skargę kasacyjną złożył z kolei główny
inspektor.
Przez cały czas Piotr Ł. przekonywał, że
inspektorzy nieprawidłowo uznali go za podmiot wykonujący przewozy regularne.
Jest to bowiem transport wahadłowy niewymagający zezwolenia. Dzieci zabierane
są z różnych miejsc na terenie gminy, w różnych godzinach. Przejazdy
zarówno do, jak i ze szkoły są dopasowywane do godzin lekcyjnych.
Przedsiębiorca powoływał się też na opublikowane 4
grudnia 2006 r. stanowisko ministra transportu, że przewozy dzieci do szkół są
przewozami o charakterze okazjonalnym.
Główny inspektor transportu drogowego twierdził
natomiast, że to, co cechuje przewóz regularny specjalny, wynika z rozkładu
zajęć szkolnych. Już samo to wystarczy do uznania, że Piotr Ł spełnia takie warunki.
Nie jest to przewóz wahadłowy, jak twierdzi przedsiębiorca, ponieważ w takim
przewozie chodzi o przejazd tam i z powrotem zorganizowanych grup, natomiast w
przewozie regularnym - o grupę stałą, jaką są tu dzieci.
Zarówno WSA, jak i następnie NSA uznały jednak, że nie
wyjaśniono najistotniejszej sprawy. GITD nie ustalił, w jakich okolicznościach
odbywały się przejazdy. Nakładając karę, brał pod uwagę wyłącznie dość ogólne
wyjaśnienia kierowcy, a nie odniósł się w ogóle do argumentów przedsiębiorcy
ani do treści umowy z gminą Zbuczyn. Jeżeli zaś nie został ustalony rzeczywisty
stan rzeczy i zebrane wszystkie dowody, nie można nakładać sankcji - stwierdził NSA. Decyzja GITD
została więc uchylona i sprawa będzie rozpatrywana ponownie (wyrok
NSA z 10 czerwca 2008 r., IIGSK162/08).


