Kierowca z agencji tymczasowej nie zawsze poprowadzi auto
Zamieszczono: 2009/07/15, Patryk Gust
WYKROCZENIA|
Firma, która do przewozów na potrzeby własne zatrudnia pracowników
tymczasowych, zapłaci nawet 8 tys. zł grzywny. Powód? Takie osoby nie są
pracownikami w rozumieniu kodeksu pracy, a przy takim transporcie etat jest
konieczny
MARTA GADOMSKA
- Przedsiębiorstwo produkujące wodę mineralną przyjęło w maju dwie osoby z agencji pracy tymczasowej. Każda z nich rozwozi towar po hurtowniach. Przedsiębiorca ma zaświadczenie o transporcie na potrzeby własne. Okazuje się jednak, że to nie wystarczy, bo osoby wypożyczone z agencji pracy tymczasowej takiego przewozu nie mogą wykonywać. Tak stwierdził inspektor transportu drogowego podczas kontroli. Uznał, że wykonywane przewozy to transport drogowy, bo osoby je wykonujące nie są pracownikami. Czy inspektor ma rację? - pyta czytelnik DOBREJ FIRMY.
Z przewozem na potrzeby własne mamy do czynienia
wtedy, gdy przedsiębiorca wykonuje go pomocniczo przy prowadzonej przez siebie
działalności. Ale to nie wszystko, co charakteryzuje ten rodzaj transportu. Z
art. 4 pkt 4 ustawy z 6 września 2001 r. o transporcie drogowym (DzU z 2007 r.
nr 125, poz. 874 ze zm.) wynika jeszcze, że samochody używane do przewozu na
potrzeby własne muszą być prowadzone przez przedsiębiorcę lub jego pracowników.
Ustawa ta nie definiuje pojęcia „pracownik".
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie potwierdził jednak dwukrotnie,
że należy posłużyć się definicją z kodeksu pracy (wyrok z 29 listopada 2005 r.,
VI SA/Wa 794/2005, i wyrok z 6 listopada 2006 r., VI SA/Wa 1524/2006).
Bez pracownika ani rusz
Chodzi zatem o osoby zatrudnione na podstawie
umowy o pracę, powołania, wyboru lub spółdzielczej umowy o pracę (art. 2 k.p.).
Tymczasem wytwórnia wód mineralnych nie jest związana z pracownikami
tymczasowymi (kierowcami) żadną umową: ani o pracę, ani cywilnoprawną. Tzw.
czasownika zatrudnia agencja pracy tymczasowej. To ona jest dla niego
pracodawcą i to ona wypłaca mu wynagrodzenie. Pracodawca użytkownik ponosi
jedynie koszty świadczonych przez nią usług. Przy pracy tymczasowej obowiązki
ze stosunku pracy są rozłożone na trzy podmioty:
- pracownika tymczasowego,
- agencję pracy tymczasowej,
- pracodawcę użytkownika, w opisywanym wypadku przedsiębiorstwo produkujące wodę mineralną.
Wszystko wskazuje więc na to, że inspektor
transportu drogowego miał rację. Dostarczanie wody do hurtowni nie jest
przewozem na potrzeby własne. Osoby, które prowadziły pojazd, nie są
pracownikami firmy, która ma zaświadczenie pozwalające na takie przewozy.
Czytelnik nie pisze, jaką grzywnę zastosował inspektor, ale mogła ona wynieść
nawet 8 tys. zł.
Tyle bowiem grozi, gdy przedsiębiorca zatrudni kierowcę wykonującego
przewozy na potrzeby własne na podstawie umowy cywilnoprawnej lub w ogóle nie
zawrze z nim żadnej umowy.
Zaświadczenie zamiast licencji
Przewóz na potrzeby własne różni się od transportu
drogowego wymaganą dokumentacją. W pierwszym wypadku niezbędne jest odpowiednie
za-świadczenie, o którym mowa w art. 33 ustawy. W drugim natomiast potrzebna
jest licencja. Ale mimo tych rozbieżności w obu sytuacjach zawodowego kierowcę
wolno zaangażować do pracy, jeżeli:
- ukończył 21 lat; wymóg ten nie dotyczy kierowcy wykonującego przewóz drogowy rzeczy pojazdem samochodowym lub zespołem pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej przekraczającej 3,5 tony, ale nie-przekraczającej 7,5 tony,
- ma uprawnienia do kierowania pojazdem,
- nie ma przeciwwskazań zdrowotnych i psychologicznych do wykonywania takiej pracy,
- uzyskał kwalifikację wstępną i szkolenie okresowe.
Takie ogólne zasady wynikają z ustawy o
transporcie drogowym. W praktyce jednak każdy szofer musi mieć zaświadczenie o
ważnych badaniach lekarskich i psychologicznych oraz ukończony w Polsce kurs
dokształcający.
Natomiast osoby, które do 10 września 2008 r. nie
uzyskały prawa jazdy kategorii D, w miejsce tego kursu przechodzą kwalifikację
wstępną. Ponadto szoferzy spoza UE mający jeździć w transporcie międzynarodowym
muszą mieć świadectwo kierowcy.


